wtorek, 12 października 2010

Czy Polacy sie ochwacili?

Do pewnego czasu było: wy nie ruszacie naszych a my waszych? Tyle, że się skończyło bo skończył się układ okrągłostołowy i dziś każdy gra by wygrać a nie się podzielić. CBA ma być podporządkowana DTuskowi i stanowić policję polityczną dla celów wyplenienia korupcji wśród polityków - czytaj zbierać haki na swoich lub obcych, by w odpowiednim czasie użyć ich skrycie - ot taki drobny nacisk - bądź za pośrednictwem przekaziorów gdy dopieką zbyt mocno, do zwalczania tych, co się zbyt mocno wychylą.

Gracze obrośli w pióra, poczuli się mocni. Każdy orze jak może i uprawia swój kawałek jeszcze nie do końca “odrolnionej” działki a wynik tej orki jest nie do przewidzenia, tym bardziej, że koń ciągnący pług, ten co to pracuje w pocie czoła nie bacząc czasami na to co wokół niego się dzieje, ochwacił się – tak bywa gdy przeżre się świeżym owsem i musi postać w chłodnej wodzie. Koń, bydle jak to bydle, zastanawiał się nie będzie, jak dostanie batem to i wierzgnąć potrafi – tylko czekać jak poczuje śmigający rzemień i tuskowe haki psu na budę się zdadzą, podobnie jak policja polityczna.

czwartek, 23 września 2010

UPIORY PRLU

Jak ocenia IPN około 10 % księży, co w porównaniu do innych "zawodów" - tak się dziś czasami ich powołanie określa - jak choćby dziennikarzy, mnie wydaje się liczbą niewielką, w czasach prlu kolaborowało lub współpracowało z SB a jednym z owoców tej współpracy jest afera z kościelno-rządową Komisją Majątkową, a właściwie z jej pełnomocnikiem, byłym sbekiem. SLD podnosi wielkie larum, wiadomo dlaczego - "kochają" pieszczochy ze wszystkich sił Kościół - i ocenia "straty" - tylko czyje? - na 24 mld zł, przesądzając, że wszystko to co odzyskał jest wynikiem przekrętu i że mu się w związku z tym nic nie należy.

Grzmią i straszą ze wszystkich możliwych "ambon", że to my, podatnicy będziemy zobowiązani do pokrycia należności z tytułu możliwych odszkodowań o które mogą wystąpić poszkodowani. Dziennikarzom skóra cierpnie na myśl jakie to wielkie pieniądze będzie trzeba oddać; lemingi i gawiedź się nie przejmuje bo niby dlaczego - już mają do oddania 100 mld długu DTuska i jakoś nie widać - póki co - żeby ktoś im sięgał do kieszeni.

Zastanawiam się w tym miejscu, jakie to szkody poczynili kolaborujący lub współpracujący z SB za czasów prlu dziennikarze, których liczebność były prezydent Kwaśniewski, żegnając L.Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości, ocenił na kilkaset osób, jedynie z tych, którzy pracowali w telewizji. Wprawdzie działalności tych ludzi - pewnie nie wszystkich można i trzeba zaliczyć do klanu "kominiarzy" co to czyszczą a sami brudni - nie można wycenić w określonych kwotach ale jestem przekonany, że ich szkodliwa działalność w wyniku wywierania na nich określonych wpływów, na wielu płaszczyznach życia narodowego, politycznego, gospodarczego i tu można by ich wiele wymienić, wielokrotnie przewyższa to co z pewnością tylko w części Kościół "odzyskał" w wyniku działalności byłego sbeka.

wtorek, 21 września 2010

SPIRITUS FLAT UBI VULT

Duch prlu zachwytu Zachodem odżywa a już myślałem, że dawno umarł - jeśli duch kiedykolwiek umiera, bo jak wiemy, w odróżnieniu od duszy, która jest nieśmiertelna, duchy przeróżne potrafią obumrzeć. A tu masz babo bliny, duch prlu objawiający się zachwytem nad wszystkim co z Zachodu pochodzi nie umarł i dalej ma się dobrze.

Pamiętamy, przynajmniej niektórzy, jak to 30 lat temu i wcześniej było cool - wyraz wówczas nieużywany - gdy można było za bony do Pewexu kupić gumę do żucia albo flaszkę wyborowej. Dziś wystarczy ogłosić wszem i wobec, że Zachód przygląda nam się z dezaprobatą w tej czy tamtej sprawie i lemingi a za nimi gawiedź ochoczo podchwytują wieści powtarzając je jak w zabawie w głuche ucho - wieść nabrzmiewa jak wrzód na tyłku.

A tymczasem na wsi pod Londynem Polska rzeczywistość nie istnieje a i w większych i dużych miastach mówi się o Polsce i to na dalszych stronach gazet, gdy jakiś nieszczęśnik-rodak zatrzyma się samochodem na torach i zaczeka na pociąg. W gazetach trudno doszukać się czegokolwiek o Polsce - jedyne co znalazłem to w lokalnej gazecie nekrolog z polska brzmiącym nazwiskiem.

Ci co ogłaszają wszem i wobec dobrze wiedzą jak ożywiać ducha i czynią to dokładnie i z rozmysłem, bo powtarzając za Św. Janem: spiritus flat ubi vult - duch tchnie, kędy chce, oni wiedzą gdzie ma tchnąć.

czwartek, 16 września 2010

CO DLA NAS JEST WAŻNE

Zwykle wydarzenia, ważne i istotne dla innych bywają mniej ważne dla nas samych bo nas bezpośrednio nie dotyczą. Jeśli my sami lub nasi bliscy nie biorą w nich udziału lub nie są w jakiś sposób w nie zaangażowani, myśli o nich prześlizgają się w naszej świadomości nie zapadając w nią i trzeba jakiegoś wstrząsu spowodowanego okolicznościami, zwykle mało istotnymi, by do nich wrócić i by zapadły głęboko w świadomość i tym razem zostały odkryte.


Dla mnie takimi wydarzeniami nieuświadamianymi były doniesienia z obu wojen czeczeńskich, przedstawianych powierzchownie jako walki w odległej byłej republice sowieckiej, gdzieś na granicy naszego kontynentu, wszystko podane w terrorystycznym sosie z islamskim podtekstem w tle. Dopiero artykuły o Ahmedzie Zakajewie obudziły dociekliwość. Po przeczytaniu i obejrzeniu

http://www.wystawa.czeczenia.com.pl/

jestem mocno poruszony.

wtorek, 31 sierpnia 2010

ET VERBUM CARO FACTUM EST

No i masz babo bliny. Zarysowali ikonę. Po dwóch tylko próbach oczyszczenia i stało się, prawie dokładnie po pięciu latach. Tylko dlaczego akurat dziś w rocznicę Solidarności? Pokrętny umysł podsuwa insynuację: pewnie dlatego, że Wałęsa jak murzyn zrobił swoje. Odchodzić nie musi ale z jakiegoś powodu trzeba mu się przysłużyć i nie ma aż takiej potrzeby by stawać za nim jak mur. Ot takie małe pogrożenie palcem prawej ręki która trzyma wagę.

Wysoki Sąd Okręgowy nie oceniał czy zarzuty Wyszkowskiego o agenturalność Wałęsy są prawdziwe bo nie od ustalania faktów historycznych są sądy, jak to Sąd, ten Najwyższy - w Państwie oczywiście, w swoim czasie orzekł a Wysoki Sąd Okręgowy na nim się wzorował. Na marginesie: mówi się że w Polsce nie ma prawa precedensowego, jak w Ameryce, ale pewnie się tylko mówi. No cóż, jeśli uznać że to co było 30 lat temu to nie historia a to co dwa, trzy lub pięć lat temu - bo tyle czekają czasami powód i pozwany na sprawiedliwy proces - to zapewne teraźniejszość to i takiemu uzasadnieniu nie ma się co dziwić.

Wysoki Sąd Okręgowy, i to z Gdańska, nie ustalał czy Bolek to Bolek. Ustalił natomiast, że jest on - Wałęsa - ikoną, znaną w świecie jako ten co to wspólnie z Danuśką samowtór, komunę obalił, a jako taki może być Bolkiem nazwany, gdy ktoś się na jego temat w ten sposób wypowie lub zbada - historycznie oczywiście - jego życiorys. Wyszkowski opierając się na wypowiedziach i badaniach - i tu sąd odkrył niesamowitą prawdę: Wyszkowski ma prawo do wolności słowa! - może rzetelnie i w oparciu o źródła które uzna za wiarygodne nazwać Wałęsę Bolkiem, koniec kropka. Et verbum caro factum est, ikona została zarysowana, mit zaczyna blednąć. Tylko patrzeć jak ikona znów pobiegnie do Jaruzela a może lepiej do "człowieka honoru", po świadectwo moralności. Tylko dlaczego? Z czym podpadł?

czwartek, 26 sierpnia 2010

NA KOGO OBRAZIŁ SIĘ WAŁĘSA

Wałęsa się obraził. Nie będzie go w Szczecinie ani w Jastrzębiu ani w Gdańsku. Na kogo się obraził? Na SOLIDARNOŚĆ czy na związek zawodowy Solidarność? Jakie święto i to 30-tą jego rocznicę mamy obchodzić? Święto związku zawodowego czy święto SOLIDARNOŚCI? Mówi, że Polska, ta obecna mu się nie podoba. Powinien zadać sobie pytanie: co do tej pory robił by była taką jaką sobie wyobrażał, on i kilka milionów Polaków?

Chór klakierów rozpacza jakie to reperkusje za granicą wywoła jego nieobecność a wszystko to za sprawą związku zawodowego, który w ostatnich wyborach opowiedział się za kandydatem partii, którego klakierzy nie kochają nie mówiąc o lubieniu. I znów za sprawą nieodpowiedzialnych działań mur berliński będzie ważniejszy niż Wałęsa co to sam z Danuśką obalił komunę. Mit wymaga, by nie powstawały na nim skazy a zgniłe jaja i grube słowo z tłumu podczas obchodów mitowi szkodzą.

Chyba lepiej żeby go nie było na uroczystościach i on to czuje bo instynktu politycznego, który mu podpowiada co ma robić we własnych sprawach mu nie brakuje. Jego mit wymaga, by nie być spostponowanym przez Polaków, którzy w coraz większej liczbie dowiadują się i uświadamiają sobie jaką rolę pełnił Wałęsa w czasach SOLIDARNOŚCI i czego nie zrobił później by Polska na którą się dziś obraził była taką, jaką chcieliśmy mieć.

czwartek, 19 sierpnia 2010

WDZIĘCZNOŚĆ NAMIESTNIKA

Namiestnik Komorowski odwdzięcza się za poparcie. Nałęcz, Kwaśniewski i jeszcze do kompletu Wałęsa jako doradcy w pałacu za 14 000 zł brutto miesięcznie. Pewnie, że było warto panowie. Tylko który właściwie będzie prezydentem? Ciekawie czy Dukaczewski też? Ma się za co mu odwdzięczać.

CZY MOŻNA WIERZYĆ NAMIESTNIKOWI KOMOROWSKIEMU

Wydarzenia związane z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu jako żywo, pod pewnym względem, przypominają te z czasów powstania Solidarności 1980 r i po stanie wojennym z 1981 roku.

Polacy na wieść o katastrofie, niezależnie od poglądów i tego czy lubili śp. Prezydenta czy nie, czy popierali jego poglądy czy nie, czy uważali Go za ich Prezydenta czy nie, zareagowali jako wspólnota narodowa podobnie do tej z roku 1980. Poczuli że mogą być razem, że łączy ich coś więcej niż terytorium na którym żyją i tak jak wtedy policzyli się w proteście przeciwko temu co działo się od 1945 roku tak i obecnie, bo od z górą 20 lat nie dzieje się w Polsce dobrze, nie wszystkim jest dobrze i nie wszyscy czują, że wszystko jest dobrze. Trudno zresztą by było inaczej, by zadowolić wszystkich ale jeśli było ich aż tak dużo teraz jak i w 1980 roku to to coś znaczy i o czymś świadczy.

Wielogodzinne kolejki dla złożenia hołdu śp. Prezydentowi, tłumy gromadzące się na pogrzebach zabitych, w Krakowie i na warszawskich Powązkach, wiele milionów ludzi przed telewizorami i widoczny powszechny żal i smutek jak po stracie najbliższych osób, to dla wielu nacji nadzwyczajne wydarzenia, które w ich krajach nie miałyby miejsca. Takie nawet nieuświadamiane więzi w ich społeczeństwach nie funkcjonują.

Narodowy wymiar tego zdarzenia i przeżycia milionów nakazywały władzom państwowym zachowanie zgodne z odczuciami Polaków. Stało się inaczej. Podobnie jak po wprowadzeniu stanu wojennego, władze sprowokowały konflikt by tę jedność, to poczucie więzi zdławić, rozmyć, rozproszyć w absurdzie sztucznie podsycanego konfliktu i podobnie jak po pamiętnej narodowej żałobie po śmierci Jana Pawła II, nie wykorzystano tych wydarzeń do budowania prawdziwej wspólnoty opartej na zgodzie narodowej która mogła budować.

Wyraźnie widać jak oszukańcze hasło przyświecało namiestnikowi Komorowskiemu podczas wyborów i jakie wzorce postępowania przejął on od Jaruzelskiego. Czy takiemu prezydentowi można wierzyć? Czy takiego prezydenta można uznać za swój autorytet? Ja tego nie uczynię.

środa, 18 sierpnia 2010

REFORMA TUSKA II czyli co nas czeka

Liberalizm ekonomiczny, sztandarowy pogląd partii rządzącej - PO, który umieściła czasowo na swoich sztandarach - czasowo bo w celach wyborczych - by do cna ogłupić maluczkich, odrzuca wszelkie ograniczenia rozwoju gospodarczego ze strony państwa, które ma zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne oraz zająć się sprawami, którymi nie jest w stanie zająć się prywatny kapitał, czyli jak zrobić by państwo nie pożerało jednostek i vice versa. Konserwatyzm natomiast, a i ten jako drugi głoszony przez partię PO pogląd, również umieszczony czasowo jak ten powyżej opisany na sztandarach w celach wyborczych i ogłupiania, głosi przywiązanie do tradycyjnych wartości w celu chronienia fundamentów cywilizacji opartej na prawdzie, zasadach prawa i etyki chrześcijańskiej.

Po tym krótkim wykładzie można stwierdzić, że podwyższając podatki i rezygnując z reform finansów publicznych państwa, Platforma Obywatelska jednoznacznie przekreśliła swój wizerunek partii klasycznie liberalnej i konserwatywnej. Bo co nas spotkało z jej strony:
-podwyżka stawki podstawowej VAT 22 na 23
-podwyżka VAT żywności do 5 i 8%
-podwyżka VAT usług budowlanych i leków do 8%
-oraz inne pomniejsze jak choćby VAT na paliwo z kratką

To, że państwo DTuska nie dba o nasze bezpieczeństwo, kapitał prywatny zajmuje się sprawami należącymi do państwa a przywiązanie do tradycji nawet cienkim sznurkiem nie było przywiązane, pomińmy i zajmijmy się sprawami gospodarczymi.

Ten sam zespół opisany w części pierwszej REFORMY TUSKA stwierdza po pół roku, że rząd nie ma wyjścia i musi zwiększyć podatki. Zabiegi w UE by inaczej liczyć dług publiczny - nie wykazywać zadłużenia ZUS - dałyby możliwość dalszego zadłużania obywateli ( obywateli, bo kto ten dług będzie spłacał?). Można wtedy, odsunąwszy konstytucyjną groźbę wysoce niepopularnych cięć w naszych kieszeniach, czego obawia się każda władza, dalej trwać przy korycie wspólnie: wybrańcom z wybranymi.

Bo co nas jeszcze czeka? W 2011 r dzięki łutowi szczęścia może nam się udać osiągnąć tylko 54% - czyli cięcia o włos - progu ostrożnościowego ale rok 2012, jak stwierdzają, rysuje się znacznie mniej różowo. Podwyżką VAT DTusk kupił sobie czas, polisę na 1 rok by dalej ogłupiać podczas wyborów. Ale i ta może zawieść jeśli wzrost gospodarczy będzie niższy o 1-2%, kurs walutowy o 10% słabszy, samorządy będą się zadłużać, nie osiągnie się zaplanowanych dochodów z wyprzedaży ... tfu, prywatyzacji majątku a te dodatkowe 5 mld zł z VAT nie wystarczą na zmniejszenie długu w naszych kieszeniach, tyle, ze już będzie po tak zwanych ptokach czyli po wygranych wyborach.

Zakładając że się DTusk prześlizgnie zespół chciałby zmniejszyć deficyt w ciągi 3-4 lat do 3 proc PKB, bo pewnie marzy mu się strefa euro a to będzie wymagać
-redukcji zasiłku pogrzebowego
-rezygnacji z becikowego i górniczych przywilejów emerytalnych
-oszczędności w administracji, czyli zamrożenie funduszu płac
-zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn i podwyższenie do 67 lat w horyzoncie 10 lat
-zwiększenia wydatków na zdrowie kosztem edukacji bo będzie nas młodych mniej a starzy więcej chorują
-no i zmiany w podatkach.

I oto co nas czeka:
ujednolicony VAT 19%?, początkowo i przejściowo jak to u nas 20-21%, likwidacja ulg w PIT, likwidacja KRUS i PIT dla rolników produkujących na rynek - bogatsi płaciliby składki na ubezpieczenie społeczne, podwyższenie podstawy wymiaru składek na ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Zespół planuje rekompensatę dla biedniejszych gospodarstw domowych: podwyższenie kwoty wolnej od opodatkowania lub koszt uzyskania przychodu do 500 zł miesięcznie. Oceniają, że 20-30% najbiedniejszych ochroniłoby ta ulga. Dziś przy najniższej płacy 1317 zł oznaczałoby to "ochronę", przy niezmienionych składkach US i KUP 500 zł, w wysokości dokładnie 84,13 zł miesięcznie, co wyliczył mi program liczący wynagrodzenia pracowników czyli znów głównie emeryci i najmniej zarabiający złożyliby się na trwanie rządu DTuska kosztem pogorszenia swojej i tak już nie wesołej sytuacji materialnej.

A czy nie da się tego samego, czyli ograniczenia zadłużenia niekoniecznie do 3% PKB i wcale nie w celu wejścia do strefy euro, osiągnąć przez wzrost przychodów państwa, inwestycji i obniżania podatków oraz "odsadzenia od cycka" darmozjadów, tak jak to by zrobili prawdziwi liberałowie i to konserwatywni?

wtorek, 17 sierpnia 2010

POMNIK NIE MOGIŁA

Widziałem wczoraj w tuskvisionetwork24 piękny obrazek manipulacji. Pan prezenter prowadzi dyskusję. Olejniczak z prezenterem i rosyjskim redaktorem polskiej gazety z Moskwy przekonują Pawła Kowala z PiS, podobnie jak wcześniej Kunert i podpowiadacz namiestnika Komorowskiego Nałęcz, że to nie pomnik a mogiła. Przerwali tę arcyciekawą rozmowę by zaprezentować "mogiłę" pod Ossowem. Owszem coś było widać ale niezupełnie dokładnie bo krzyż na pomniku pokazywany był jakby zamazany, w nieostrym tle, zasłonięty dość gęstymi, wysokimi trawami, jakiś taki płaski jak grób. Widać biedaczysko operator przewrócił się w trawę i nie chcą tracić cennego ujęcia filmował dalej a poprawić pewnie nie mógłby. Rzeczywiście wyglądało to na "mogiłę" a nie żaden pomnik - wszystko jednak zależy od poglądów oglądającego na sprawę czyli od miejsca siedzenia bo jak się liczy na zasiadanie to i widzenie miewa się niewyraźne - patrz podpowiadacz namiestnika Komorowskiego od fałszowania historii Nałęcz.

A co pomyśli półinteligentny matoł wyprany z historii, o słusznych poglądach, oglądając te obrazki i słuchając moskiewskiego redaktora, który twierdził ze to Piłsudski był agresorem bo okupował Kijów w 1919 r. i Polsce należała się wojna w 1920 r.

Matoł powinien przeczytać: cyt. za Richard Pipes, Rosja bolszewików, Warszawa 2005, s. 192-193.
"We wrześniu 1920 Włodzimierz Lenin w czasie przemówienia na IX Konferencji Rosyjskiej Partii Komunistycznej (bolszewików) przedstawił główną według niego przyczynę wojny polsko-bolszewickiej: [stwierdziliśmy], że gdzieś pod Warszawą znajduje się nie centrum polskiego rządu burżuazyjnego i republiki kapitału, ale centrum całego współczesnego systemu imperialistycznego oraz, że okoliczności pozwalają nam wstrząsnąć tym systemem i prowadzić politykę nie w Polsce, ale w Niemczech i w Anglii. Tym samym stworzyliśmy w Niemczech i Anglii zupełnie nowy odcinek rewolucji proletariackiej, walczącej z ogólnoświatowym imperializmem.."

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

BRATERSTWA NARODÓW

Pewnie każdy z nas, oprócz zatwardziałych ateistów - choć czasami w obliczu czekającego ich pochówku "zgadzają" się" oni, bynajmniej nie ze względów ideologicznych, a ze względu na to co powiedzą ludzie, na pokropek z księdzem - chciałby aby mu po śmierci rodzina zrzuciła się na "mogiłę" taką, jaką namiestnik Komoruski miał był błogosławić pod Ossowem w imię przyjaźni polsko-bolszewickiej. Na szczęście znaleźli się ludzie, którym nieobce są uczucia patriotyczne i przede wszystkim im się chciało chcieć - inaczej niż banda komorusko-tuska ci ludzie myślą o Polsce. Niespotykany nigdzie na świecie pomysł wystawienia pomnika najeźdźcom, w Polsce się zmaterializował i to w dniu tak istotnym dla pamięci narodowej, a zablokowało go na miejscu kilka osób i gwałtowny sprzeciw społeczny w rożny sposób wyrażony.

Przegrana tej bandy świadczy o tym, że nie jest ona wcale tak mocna na jaką wygląda. To daje nadzieje, że powszechny protest społeczeństwa daje rezultaty a banda k-t zawsze się pod jego naporem wycofa. Gdyby Kościół mocno wsparł obrońców krzyża to i ta wycofałaby się z jego przeniesienia a ten jest niestety bliski. Tylko stanowcze żądania mogą spowodować adekwatne dla Polaków co do znaczenia wydarzeń, uczczenie pamięci ludzi, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej i przywoływanie pamięci setek tysięcy ludzi, tak niemiłe tej bandzie, pamięci chwili i pamięci ludzi którzy uczestniczyli w zbiorowej solidarności narodowej w wyniku tej katastrofy. Nie ma nic gorszego dla tej władzy jak ciągłe przypominanie jej, że mimo jej oświadczeń uważamy, że Państwo Polskie przez nich reprezentowane nie stanęło na wysokości zadania. Jesteśmy jej to winni.

Mój świętej pamięci Dziadek, Wielkopolanin, powtarzał słowa
Wacława Potockiego z XVII wieku: „Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”. Dziś widać, że dalej nam do niby-pobratymców Słowian - Rosjan ( choć oni z tamtych czasów w czynach przypominali ciemnych barbarzyńskich najeźdźców z Azji ) niż do Niemca. Nas stosunek Polaków do Niemców zmienił się od czasów II WŚ. Niemcy przyznali się do popełnionych zbrodni i do pojednania dążą. Można powiedzieć, że w większości społeczeństwa panuje przekonanie o dobrych stosunkach z Niemcami, co wcale nie oznacza żebyśmy nie byli czujni na wszelkie próby "kumania" się Niemców i Rosjan - w domyśle państw - nad naszymi głowami i wbrew naszym interesom.

Pewnie długo tak zostanie z tym polsko-rosyjskim pojednaniem, po tym co wyprawia z tą przyjaźnią i pojednaniem banda komorusko-tuska. Wygląda ono na pojednanie bolszewicko-polskie w wykonaniu rosyjskiej oligarchii i służb rosyjskich z naszymi lewackimi liberałami i koncesjonowanymi opozycjonistami z lat 70-80, wspieranymi przez nasze służby, te obecne i te dawne, których podobno już nie ma. Widać zapomniała - ta banda - albo nikt im nie powiedział w swoim czasie gdy się organizowali, że Polacy to naród przekorny. A swoją drogą to szkoda, że nie ma prawdziwej przyjaźni z naszymi wschodnimi sąsiadami - tę powinniśmy rozwijać w indywidualnych z nimi kontaktach. Tylko jak to robić gdy rządzi taka banda?

sobota, 14 sierpnia 2010

REFORMA DTUSKA I

Premierzy mają zespoły doradców. Szefem zespołu dla Polaków najważniejszego jest pan Boni. Zapewne nie bez jego przyzwolenia w XII09 jego członkowie "wysmażyli" list "Róbmy coś, bo ten dług nas pogrąży".

Najważniejsze jego tezy to:
- kryzys nie jest wyłączną przyczyną deficytu budżetu, częściowo wynika ze spadku dochodów ale przede wszystkim ze wzrostu wydatków.
- wydatki antykryzysowe wzrastają w sposób trwały, nie znikną z budżetu po zakończeniu spowolnienia, w przeciwieństwie do działań państw UE, które zwiększają jednorazowo wydatki finansując działania antykryzysowe i obniżają podatki.

Wydatki sektora finansów publicznych wg planu na 2010 to 47,7% PKB - wzrost z 42% w 2008r. Oznacza to deficyt budżetu ok. 100 mld zł nowych kredytów a brak mechanizmów, które przy planowanym wzroście gospodarczym 3-4% w 2011r miałyby doprowadzić do obniżenia deficytu, mogą spowodować przekroczenie progów ostrożnościowych, zmuszając rząd do bolesnych cięć.

Mając tego świadomość rząd proponuje "szacher macher" z re-definicją długu publicznego i ukrywaniem części tego długu przez przejęcie przez ZUS części składek z OFE. Ma to być recepta na lek, który przesunie wydatki w czasie, ukrywając je obecnie. Daje to politykom poczucie bezpieczeństwa, bo powoduje "spadek" długu publicznego do PKB odsuwając go od granicy 55% i zachęcając do dalszego zadłużania budżetu w imię doraźnych celów politycznych.

By dług nas nie pogrążył doradcy proponują:
- ujednolicenie systemu emerytalnego dla rolników, służb mundurowych, górników, prokuratorów i sędziów
- wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
- poprawa systemu ochrony zdrowia
- efektywniejsza administracja
- prywatyzacja
- efektywne transfery socjalne
- wdrożenie reform finansów publicznych generujących oszczędności

Z tego wynika, że wiedza o błędnej, pasywnej polityce finansowej funkcjonuje w świadomości DTuska. Wiedza i świadomość, że potrzebne jest również ponadpartyjne, ponad kadencyjne, społeczne porozumienie. I co?

Jesteśmy już po wyborach prezydenta. Do 4 VII temat w mediach nie istniał za sprawą celowo kreowanych faktów prasowych, powodzi, ciągania się konkurentów po sądach i innych "zabiegów". Mamy za sobą punktowe działanie - podwyżka VAT, którą rząd kupuje sobie czas do jesiennych wyborów samorządowych. Coś się zmieniło jednak po ponad roku, bo zespół widział wówczas zapewne równoważne co do efektu podwyżki VAT-u, "bezbolesne" politycznie: zniesienie 30-krotności przy odprowadzaniu składek na ubezpieczenia rentowe i podniesienie składek społecznych dla samo-zatrudnionych.

Widać jednak badania i analizy przeprowadzone po wyborach wykazały, że mogłoby to być jednak bolesne politycznie ze względu na potencjał wyborczy elektoratu, który by to dotknęło, w porównaniu do "niewielkiej" bo przez większość nieuświadamianej, jakiejś tam "vacianej" i jeszcze zaserwowanej w czasie kanikuły 1 % podwyżki VAT.

Tak oto dobrze zarabiający profesjonaliści oraz średni i mali przedsiębiorcy głosując na Namiestnika Komorowskiego i PO, oprócz podwyżki VAT - w tym wyraźnym wzrostem kosztów benzyny z powodu likwidacji przywileju "kratki" w aucie - otrzymają w niedalekiej przyszłości "prezent-podziękowanie" od DTuska w postaci również takiej zmiany w para-podatkach, bo nie ulega wątpliwości, że na podwyżce VAT, tymczasowej i 1% się nie skończy. Ale o tym w następnej części.

piątek, 13 sierpnia 2010

DLACZEGO SILNE PAŃSTWO

Ojczyzna dla większości nie jest tożsama z Państwem. Lata gdy byliśmy pozbawieni Państwa a później było ono wrogiem Polaków z wyjątkiem międzywojnia, znamy z historii i wielu z własnych doświadczeń. Choćby lata PRLu zrobiły swoje, nie potrzeba tu wykładu a dotyczyły dwu pokoleń i zdążyły także "skazić" trzecie . Od 20 lat Państwo także nie jest przyjazne, bo albo go nie ma albo jest nieskuteczne w działaniu albo funkcjonuje w interesie wąskiej grupy społeczeństwa i jak im się wydaje, "otumanionych".

Państwo działa poprzez swoje Sługi - Ministrów. To z pewnością nie Sługa był autorem tablicy, choć jak mówi bierze za nią odpowiedzialność i nawet przyznaje się do autorstwa tekstu na niej wyrytej. Zawieszana z zaskoczenia, chyłkiem, w sposób uwłaczający pamięci tych, którzy zginęli i wbrew intencjom tych, którzy ich godnego upamiętnienia oczekiwali, urąga wszelkim wyobrażeniom nas Polaków o sposobie funkcjonowania Państwa przy takiej okazji.

Mieliśmy nieszczęście mieć już jednego prostackiego superSługę. Okazuje się, że superSługa, Namiestnik Komorowski jest w nie mniejszym stopniu pozbawiony wrażliwości cechującej ludzi inteligentnych, takich, którzy psu budę postawili by w godniejszy sposób niż tablicę powiesili na Pałacu, ważąc uwagę znaczenie tych dwu jakże różnych czynności.

Społeczeństwo zawsze przegra z Państwem, choćby z racji zorganizowania Państwa, i to z pewnością dlatego tak przeraża przeciwników J.Kaczyńskiego jego dążenie do realizacji idei silnego Państwa. Od 20 lat widzimy jak część "społeczeństwa" wygrywa w walce z Państwem o swój wyłączny a nie Jego i wszystkich Obywateli dobrobyt. Od chwili gdy określona, rozszerzająca się stopniowo ale w ograniczony sposób formacja, czyniąca wiele by było ono słabe i jej nie przeszkadzało, umocniła swoją pozycję tworząc nieomal faktyczny monopol władzy. Pozostała, w większości bierna część społeczeństwa traci coraz bardziej szanse na to by realizować swoje cele i jedynie przyłączenie się do beneficjentów słabego Państwa za cenę stłumienia ludzkich odruchów sumienia, daje jakieś szanse ale niestety kosztem pogłębiania słabości Państwa i większego spychania na margines tych, którzy jeszcze takie odruchy posiadają.

Dla beneficjentów słabego państwa polskiego, protestujący pod krzyżem w żadnym wypadku nie mogą stać się nieanonimowymi a już na pewno nie męczennikami. To widać ze sposobu postępowania reprezentujących je Sług w stosunku do obrońców krzyża jak i wszelkiej opozycji. To państwo nie znosi konkurencji jak to zwykle bywa, ze zrozumiałych względów, ze swoim monopolem władzy. Czyni wszystko by go zachować i z w wyniku takiej oceny wydarzenia stają się jasne co do ich genezy.

Można by próbować oceny z innej pozycji: Państwo chce dla Obywateli "dobrze", tyle że wielu z nas pamięta z historii i własnych przeżyć czasy gdy chciano "dobrze", a wszystko wskazuje na to - i to także znamy z doświadczenia - że zmierzamy w tym samym co kiedyś kierunku.

czwartek, 12 sierpnia 2010

WŁASNA MIARA

Co to jest własna miara?

Ano kiedyś gdy miarą był łokieć, mały wzrost był zaletą sprzedającego sukno. Dziś cenną miarą przykładaną do oceny wydarzeń jest mała ... powiedzmy nikczemność wielu oceniających a ta nie zawsze powodowana jest własnymi przekonaniami co pogonią za poprawą jakości swego życia.

By utrzymać władzę nie trzeba dziś ludzi zamykać w więzieniach, wystarczy mieć monopol na rozpowszechnianie swoich argumentów a to skrzętnie będą czynić mali nikczemnicy przykładający własną miarę do prawdy i uczciwości.

Przeciętny polski obywatel - a jaki on jest mówią nam wydarzenia - który tylko okazjonalnie i tylko w chwilach zdalnie sterowanego natężenia napięć społecznych jest zainteresowany życiem społeczności, nie uwierzy człowiekowi, który mówi inaczej i co innego niż ogólnie przyjęte przez monopol informacyjny "prawdy" i oceny, takiemu, który własnej miary nie przykłada do wydarzeń. Tym trudniej jest funkcjonować wśród beneficjentów monopolu, jeśli się w nim nie uczestniczy.

Zdecydowanie popieram niezależność bo ta pozwala pozbyć się przekleństwa oglądania się na innych. To jest jeden z atrybutów wolności człowieka i warto ją zachowywać by by prawdziwie wolnym.

sobota, 7 sierpnia 2010

JAK TO TYLKO KROWA SIĘ NIE ZMIENIA

Dwu awanturujących się ludzi podczas obwieszczania przez SN, że wybrano demokratycznie Namiestnika Komorowskiego chciało uniemożliwić namiestnikowi objecie Urzędu. Całe szczęście, że SN wypędził był warchołów z sali posiedzeń i dokończył co miał skończyć. Jednak nauczony tym smutnym doświadczeniem Namiestnik Komorowski, tak na wszelki wypadek ostrzeżony wypadkami z pod swojego Pałacu a związanymi  z nieopatrznie i specjalnie bez złych bez intencji, ot zwyczajna jak to mówią młodzi wtopa, zapowiedzią usunięcia krzyża, nie tylko nie przemówił do Narodu podczas limuzynowania do Pałacu ale wręcz na trzy miesiące oddał go do remontu.


Zastanawiając się dlaczego tak uczynił?; doszedłem do wniosku, że zapewne chce usunąć zeń ducha swego poprzednika. Przecie jako wierzący i ostro praktykujący, co mi się poniekąd kłóci z nielubieniem krzyża, w duchy może i wierzy ale dlaczego miałby w Lecha Kaczyńskiego w którego za życia nie wierzył?  Niezbadane są ścieżki Opatrzności - jak to ludzie się zmieniają.


Zadziwiające jest w kontekście ludzkich przemian także coś innego. Wuwuzele forumowe trąbią o zmianie J.Kaczyńskiego, którą widzą przed i po wyborach. Jemu wara!!! A inni partycypanci? Aaaa, a to co innego. Palikot może, DTusk może, Namiestnik Komorowski to nawet musi. O ile J.Kaczyński zmienił jedynie retorykę i po wyborach powrócił do zdecydowanych wypowiedzi, to pozostali wymienieni czyniąc to samo, zmienili  również poglądy. No bo jak potraktować namiestnikowe znielubienie krzyża, palikotowe denuncjacje do prokuratora w obawie o swe podłe życie, czy wreszcie tuskowe liberalne poglądy na temat podatku np VAT.