Dwu awanturujących się ludzi podczas obwieszczania przez SN, że wybrano demokratycznie Namiestnika Komorowskiego chciało uniemożliwić namiestnikowi objecie Urzędu. Całe szczęście, że SN wypędził był warchołów z sali posiedzeń i dokończył co miał skończyć. Jednak nauczony tym smutnym doświadczeniem Namiestnik Komorowski, tak na wszelki wypadek ostrzeżony wypadkami z pod swojego Pałacu a związanymi z nieopatrznie i specjalnie bez złych bez intencji, ot zwyczajna jak to mówią młodzi wtopa, zapowiedzią usunięcia krzyża, nie tylko nie przemówił do Narodu podczas limuzynowania do Pałacu ale wręcz na trzy miesiące oddał go do remontu.
Zastanawiając się dlaczego tak uczynił?; doszedłem do wniosku, że zapewne chce usunąć zeń ducha swego poprzednika. Przecie jako wierzący i ostro praktykujący, co mi się poniekąd kłóci z nielubieniem krzyża, w duchy może i wierzy ale dlaczego miałby w Lecha Kaczyńskiego w którego za życia nie wierzył? Niezbadane są ścieżki Opatrzności - jak to ludzie się zmieniają.
Zadziwiające jest w kontekście ludzkich przemian także coś innego. Wuwuzele forumowe trąbią o zmianie J.Kaczyńskiego, którą widzą przed i po wyborach. Jemu wara!!! A inni partycypanci? Aaaa, a to co innego. Palikot może, DTusk może, Namiestnik Komorowski to nawet musi. O ile J.Kaczyński zmienił jedynie retorykę i po wyborach powrócił do zdecydowanych wypowiedzi, to pozostali wymienieni czyniąc to samo, zmienili również poglądy. No bo jak potraktować namiestnikowe znielubienie krzyża, palikotowe denuncjacje do prokuratora w obawie o swe podłe życie, czy wreszcie tuskowe liberalne poglądy na temat podatku np VAT.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz