Wydarzenia związane z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu jako żywo, pod pewnym względem, przypominają te z czasów powstania Solidarności 1980 r i po stanie wojennym z 1981 roku.
Polacy na wieść o katastrofie, niezależnie od poglądów i tego czy lubili śp. Prezydenta czy nie, czy popierali jego poglądy czy nie, czy uważali Go za ich Prezydenta czy nie, zareagowali jako wspólnota narodowa podobnie do tej z roku 1980. Poczuli że mogą być razem, że łączy ich coś więcej niż terytorium na którym żyją i tak jak wtedy policzyli się w proteście przeciwko temu co działo się od 1945 roku tak i obecnie, bo od z górą 20 lat nie dzieje się w Polsce dobrze, nie wszystkim jest dobrze i nie wszyscy czują, że wszystko jest dobrze. Trudno zresztą by było inaczej, by zadowolić wszystkich ale jeśli było ich aż tak dużo teraz jak i w 1980 roku to to coś znaczy i o czymś świadczy.
Wielogodzinne kolejki dla złożenia hołdu śp. Prezydentowi, tłumy gromadzące się na pogrzebach zabitych, w Krakowie i na warszawskich Powązkach, wiele milionów ludzi przed telewizorami i widoczny powszechny żal i smutek jak po stracie najbliższych osób, to dla wielu nacji nadzwyczajne wydarzenia, które w ich krajach nie miałyby miejsca. Takie nawet nieuświadamiane więzi w ich społeczeństwach nie funkcjonują.
Narodowy wymiar tego zdarzenia i przeżycia milionów nakazywały władzom państwowym zachowanie zgodne z odczuciami Polaków. Stało się inaczej. Podobnie jak po wprowadzeniu stanu wojennego, władze sprowokowały konflikt by tę jedność, to poczucie więzi zdławić, rozmyć, rozproszyć w absurdzie sztucznie podsycanego konfliktu i podobnie jak po pamiętnej narodowej żałobie po śmierci Jana Pawła II, nie wykorzystano tych wydarzeń do budowania prawdziwej wspólnoty opartej na zgodzie narodowej która mogła budować.
Wyraźnie widać jak oszukańcze hasło przyświecało namiestnikowi Komorowskiemu podczas wyborów i jakie wzorce postępowania przejął on od Jaruzelskiego. Czy takiemu prezydentowi można wierzyć? Czy takiego prezydenta można uznać za swój autorytet? Ja tego nie uczynię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz