Liberalizm ekonomiczny, sztandarowy pogląd partii rządzącej - PO, który umieściła czasowo na swoich sztandarach - czasowo bo w celach wyborczych - by do cna ogłupić maluczkich, odrzuca wszelkie ograniczenia rozwoju gospodarczego ze strony państwa, które ma zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne oraz zająć się sprawami, którymi nie jest w stanie zająć się prywatny kapitał, czyli jak zrobić by państwo nie pożerało jednostek i vice versa. Konserwatyzm natomiast, a i ten jako drugi głoszony przez partię PO pogląd, również umieszczony czasowo jak ten powyżej opisany na sztandarach w celach wyborczych i ogłupiania, głosi przywiązanie do tradycyjnych wartości w celu chronienia fundamentów cywilizacji opartej na prawdzie, zasadach prawa i etyki chrześcijańskiej.
Po tym krótkim wykładzie można stwierdzić, że podwyższając podatki i rezygnując z reform finansów publicznych państwa, Platforma Obywatelska jednoznacznie przekreśliła swój wizerunek partii klasycznie liberalnej i konserwatywnej. Bo co nas spotkało z jej strony:
-podwyżka stawki podstawowej VAT 22 na 23
-podwyżka VAT żywności do 5 i 8%
-podwyżka VAT usług budowlanych i leków do 8%
-oraz inne pomniejsze jak choćby VAT na paliwo z kratką
To, że państwo DTuska nie dba o nasze bezpieczeństwo, kapitał prywatny zajmuje się sprawami należącymi do państwa a przywiązanie do tradycji nawet cienkim sznurkiem nie było przywiązane, pomińmy i zajmijmy się sprawami gospodarczymi.
Ten sam zespół opisany w części pierwszej REFORMY TUSKA stwierdza po pół roku, że rząd nie ma wyjścia i musi zwiększyć podatki. Zabiegi w UE by inaczej liczyć dług publiczny - nie wykazywać zadłużenia ZUS - dałyby możliwość dalszego zadłużania obywateli ( obywateli, bo kto ten dług będzie spłacał?). Można wtedy, odsunąwszy konstytucyjną groźbę wysoce niepopularnych cięć w naszych kieszeniach, czego obawia się każda władza, dalej trwać przy korycie wspólnie: wybrańcom z wybranymi.
Bo co nas jeszcze czeka? W 2011 r dzięki łutowi szczęścia może nam się udać osiągnąć tylko 54% - czyli cięcia o włos - progu ostrożnościowego ale rok 2012, jak stwierdzają, rysuje się znacznie mniej różowo. Podwyżką VAT DTusk kupił sobie czas, polisę na 1 rok by dalej ogłupiać podczas wyborów. Ale i ta może zawieść jeśli wzrost gospodarczy będzie niższy o 1-2%, kurs walutowy o 10% słabszy, samorządy będą się zadłużać, nie osiągnie się zaplanowanych dochodów z wyprzedaży ... tfu, prywatyzacji majątku a te dodatkowe 5 mld zł z VAT nie wystarczą na zmniejszenie długu w naszych kieszeniach, tyle, ze już będzie po tak zwanych ptokach czyli po wygranych wyborach.
Zakładając że się DTusk prześlizgnie zespół chciałby zmniejszyć deficyt w ciągi 3-4 lat do 3 proc PKB, bo pewnie marzy mu się strefa euro a to będzie wymagać
-redukcji zasiłku pogrzebowego
-rezygnacji z becikowego i górniczych przywilejów emerytalnych
-oszczędności w administracji, czyli zamrożenie funduszu płac
-zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn i podwyższenie do 67 lat w horyzoncie 10 lat
-zwiększenia wydatków na zdrowie kosztem edukacji bo będzie nas młodych mniej a starzy więcej chorują
-no i zmiany w podatkach.
I oto co nas czeka:
ujednolicony VAT 19%?, początkowo i przejściowo jak to u nas 20-21%, likwidacja ulg w PIT, likwidacja KRUS i PIT dla rolników produkujących na rynek - bogatsi płaciliby składki na ubezpieczenie społeczne, podwyższenie podstawy wymiaru składek na ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą.
Zespół planuje rekompensatę dla biedniejszych gospodarstw domowych: podwyższenie kwoty wolnej od opodatkowania lub koszt uzyskania przychodu do 500 zł miesięcznie. Oceniają, że 20-30% najbiedniejszych ochroniłoby ta ulga. Dziś przy najniższej płacy 1317 zł oznaczałoby to "ochronę", przy niezmienionych składkach US i KUP 500 zł, w wysokości dokładnie 84,13 zł miesięcznie, co wyliczył mi program liczący wynagrodzenia pracowników czyli znów głównie emeryci i najmniej zarabiający złożyliby się na trwanie rządu DTuska kosztem pogorszenia swojej i tak już nie wesołej sytuacji materialnej.
A czy nie da się tego samego, czyli ograniczenia zadłużenia niekoniecznie do 3% PKB i wcale nie w celu wejścia do strefy euro, osiągnąć przez wzrost przychodów państwa, inwestycji i obniżania podatków oraz "odsadzenia od cycka" darmozjadów, tak jak to by zrobili prawdziwi liberałowie i to konserwatywni?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz