Jak ocenia IPN około 10 % księży, co w porównaniu do innych "zawodów" - tak się dziś czasami ich powołanie określa - jak choćby dziennikarzy, mnie wydaje się liczbą niewielką, w czasach prlu kolaborowało lub współpracowało z SB a jednym z owoców tej współpracy jest afera z kościelno-rządową Komisją Majątkową, a właściwie z jej pełnomocnikiem, byłym sbekiem. SLD podnosi wielkie larum, wiadomo dlaczego - "kochają" pieszczochy ze wszystkich sił Kościół - i ocenia "straty" - tylko czyje? - na 24 mld zł, przesądzając, że wszystko to co odzyskał jest wynikiem przekrętu i że mu się w związku z tym nic nie należy.
Grzmią i straszą ze wszystkich możliwych "ambon", że to my, podatnicy będziemy zobowiązani do pokrycia należności z tytułu możliwych odszkodowań o które mogą wystąpić poszkodowani. Dziennikarzom skóra cierpnie na myśl jakie to wielkie pieniądze będzie trzeba oddać; lemingi i gawiedź się nie przejmuje bo niby dlaczego - już mają do oddania 100 mld długu DTuska i jakoś nie widać - póki co - żeby ktoś im sięgał do kieszeni.
Zastanawiam się w tym miejscu, jakie to szkody poczynili kolaborujący lub współpracujący z SB za czasów prlu dziennikarze, których liczebność były prezydent Kwaśniewski, żegnając L.Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości, ocenił na kilkaset osób, jedynie z tych, którzy pracowali w telewizji. Wprawdzie działalności tych ludzi - pewnie nie wszystkich można i trzeba zaliczyć do klanu "kominiarzy" co to czyszczą a sami brudni - nie można wycenić w określonych kwotach ale jestem przekonany, że ich szkodliwa działalność w wyniku wywierania na nich określonych wpływów, na wielu płaszczyznach życia narodowego, politycznego, gospodarczego i tu można by ich wiele wymienić, wielokrotnie przewyższa to co z pewnością tylko w części Kościół "odzyskał" w wyniku działalności byłego sbeka.
czwartek, 23 września 2010
wtorek, 21 września 2010
SPIRITUS FLAT UBI VULT
Duch prlu zachwytu Zachodem odżywa a już myślałem, że dawno umarł - jeśli duch kiedykolwiek umiera, bo jak wiemy, w odróżnieniu od duszy, która jest nieśmiertelna, duchy przeróżne potrafią obumrzeć. A tu masz babo bliny, duch prlu objawiający się zachwytem nad wszystkim co z Zachodu pochodzi nie umarł i dalej ma się dobrze.
Pamiętamy, przynajmniej niektórzy, jak to 30 lat temu i wcześniej było cool - wyraz wówczas nieużywany - gdy można było za bony do Pewexu kupić gumę do żucia albo flaszkę wyborowej. Dziś wystarczy ogłosić wszem i wobec, że Zachód przygląda nam się z dezaprobatą w tej czy tamtej sprawie i lemingi a za nimi gawiedź ochoczo podchwytują wieści powtarzając je jak w zabawie w głuche ucho - wieść nabrzmiewa jak wrzód na tyłku.
A tymczasem na wsi pod Londynem Polska rzeczywistość nie istnieje a i w większych i dużych miastach mówi się o Polsce i to na dalszych stronach gazet, gdy jakiś nieszczęśnik-rodak zatrzyma się samochodem na torach i zaczeka na pociąg. W gazetach trudno doszukać się czegokolwiek o Polsce - jedyne co znalazłem to w lokalnej gazecie nekrolog z polska brzmiącym nazwiskiem.
Ci co ogłaszają wszem i wobec dobrze wiedzą jak ożywiać ducha i czynią to dokładnie i z rozmysłem, bo powtarzając za Św. Janem: spiritus flat ubi vult - duch tchnie, kędy chce, oni wiedzą gdzie ma tchnąć.
Pamiętamy, przynajmniej niektórzy, jak to 30 lat temu i wcześniej było cool - wyraz wówczas nieużywany - gdy można było za bony do Pewexu kupić gumę do żucia albo flaszkę wyborowej. Dziś wystarczy ogłosić wszem i wobec, że Zachód przygląda nam się z dezaprobatą w tej czy tamtej sprawie i lemingi a za nimi gawiedź ochoczo podchwytują wieści powtarzając je jak w zabawie w głuche ucho - wieść nabrzmiewa jak wrzód na tyłku.
A tymczasem na wsi pod Londynem Polska rzeczywistość nie istnieje a i w większych i dużych miastach mówi się o Polsce i to na dalszych stronach gazet, gdy jakiś nieszczęśnik-rodak zatrzyma się samochodem na torach i zaczeka na pociąg. W gazetach trudno doszukać się czegokolwiek o Polsce - jedyne co znalazłem to w lokalnej gazecie nekrolog z polska brzmiącym nazwiskiem.
Ci co ogłaszają wszem i wobec dobrze wiedzą jak ożywiać ducha i czynią to dokładnie i z rozmysłem, bo powtarzając za Św. Janem: spiritus flat ubi vult - duch tchnie, kędy chce, oni wiedzą gdzie ma tchnąć.
czwartek, 16 września 2010
CO DLA NAS JEST WAŻNE
Zwykle wydarzenia, ważne i istotne dla innych bywają mniej ważne dla nas samych bo nas bezpośrednio nie dotyczą. Jeśli my sami lub nasi bliscy nie biorą w nich udziału lub nie są w jakiś sposób w nie zaangażowani, myśli o nich prześlizgają się w naszej świadomości nie zapadając w nią i trzeba jakiegoś wstrząsu spowodowanego okolicznościami, zwykle mało istotnymi, by do nich wrócić i by zapadły głęboko w świadomość i tym razem zostały odkryte.
Dla mnie takimi wydarzeniami nieuświadamianymi były doniesienia z obu wojen czeczeńskich, przedstawianych powierzchownie jako walki w odległej byłej republice sowieckiej, gdzieś na granicy naszego kontynentu, wszystko podane w terrorystycznym sosie z islamskim podtekstem w tle. Dopiero artykuły o Ahmedzie Zakajewie obudziły dociekliwość. Po przeczytaniu i obejrzeniu
http://www.wystawa.czeczenia.com.pl/
jestem mocno poruszony.
Dla mnie takimi wydarzeniami nieuświadamianymi były doniesienia z obu wojen czeczeńskich, przedstawianych powierzchownie jako walki w odległej byłej republice sowieckiej, gdzieś na granicy naszego kontynentu, wszystko podane w terrorystycznym sosie z islamskim podtekstem w tle. Dopiero artykuły o Ahmedzie Zakajewie obudziły dociekliwość. Po przeczytaniu i obejrzeniu
http://www.wystawa.czeczenia.com.pl/
jestem mocno poruszony.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)