Jak ocenia IPN około 10 % księży, co w porównaniu do innych "zawodów" - tak się dziś czasami ich powołanie określa - jak choćby dziennikarzy, mnie wydaje się liczbą niewielką, w czasach prlu kolaborowało lub współpracowało z SB a jednym z owoców tej współpracy jest afera z kościelno-rządową Komisją Majątkową, a właściwie z jej pełnomocnikiem, byłym sbekiem. SLD podnosi wielkie larum, wiadomo dlaczego - "kochają" pieszczochy ze wszystkich sił Kościół - i ocenia "straty" - tylko czyje? - na 24 mld zł, przesądzając, że wszystko to co odzyskał jest wynikiem przekrętu i że mu się w związku z tym nic nie należy.
Grzmią i straszą ze wszystkich możliwych "ambon", że to my, podatnicy będziemy zobowiązani do pokrycia należności z tytułu możliwych odszkodowań o które mogą wystąpić poszkodowani. Dziennikarzom skóra cierpnie na myśl jakie to wielkie pieniądze będzie trzeba oddać; lemingi i gawiedź się nie przejmuje bo niby dlaczego - już mają do oddania 100 mld długu DTuska i jakoś nie widać - póki co - żeby ktoś im sięgał do kieszeni.
Zastanawiam się w tym miejscu, jakie to szkody poczynili kolaborujący lub współpracujący z SB za czasów prlu dziennikarze, których liczebność były prezydent Kwaśniewski, żegnając L.Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości, ocenił na kilkaset osób, jedynie z tych, którzy pracowali w telewizji. Wprawdzie działalności tych ludzi - pewnie nie wszystkich można i trzeba zaliczyć do klanu "kominiarzy" co to czyszczą a sami brudni - nie można wycenić w określonych kwotach ale jestem przekonany, że ich szkodliwa działalność w wyniku wywierania na nich określonych wpływów, na wielu płaszczyznach życia narodowego, politycznego, gospodarczego i tu można by ich wiele wymienić, wielokrotnie przewyższa to co z pewnością tylko w części Kościół "odzyskał" w wyniku działalności byłego sbeka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz